Sep 05, 2010 - 02:32 AM
 
Search 

Topic: Podroz

The new items published under this topic are as follows.
  Koniec podróży  
  Podroz Osiem i pół miesiąca. Dwieście sześćdziesiąt dwa dni. Sześć tysięcy dwieście osiemdziesiąt osiem godzin (plus minus kilka godzin zgubionych bądź zyskanych podczas kilkukrotnego przekraczania linii zmiany czasu). Siedemnaście startów i lądowań. Czterdzieści dwa tysiące mil. Sześćdziesiąt osiem tysięcy kilometrów pokonanych samolotem, pociągiem, autobusem i autostopem.

Nasza podróż.
 
 
5063 Reads    718 More words    20 Comments     
 
 
 
  Kanada pachnąca żywicą  
  Podroz Lot z Las Vegas do Vancouver minął nam bardzo spokojnie. Udało nam się umiarkowanie wygodnie przespać godzinę czy dwie. Z bliżej nieustalonego powodu nie odczuwaliśmy standardowej "gorączki" związanej z lądowaniem w nowym miejscu. Przez odprawę paszportową przeszliśmy wręcz leniwym tempem. Spokojnie odebraliśmy bagaż i w końcu trafiliśmy do głównej hali, gdzie czekali na nas mój brat cioteczny, Michał i jego mama, ciocia Ela. U nich mieliśmy gościć w czasie naszego pobytu w Kanadzie.  
 
5467 Reads    2766 More words    1561 Comments     
 
 
 
  Viva Las Vegas!  
  Podroz Ponieważ lot z Los Angeles do Las Vegas mieliśmy dopiero późnym popołudniem ostatni dzień w USA mogliśmy spędzić bez pośpiechu. Oznaczało to również spokojne wyspanie się, oraz niespieszne pakowanie.  
 
5039 Reads    718 More words    787 Comments     
 
 
 
  Na filmowym planie  
  Podroz Budzik wyrwał nas ze snu jak zwykle wczesnym świtem. Szybkie śniadanie plus kawa postawiły nas na nogi. Nie tracąc czasu pospieszyliśmy przed hotel, gdzie po kilku minutach, tak jak poprzedniego poranka, zjawił się samochód VIP Tours.  
 
6543 Reads    2760 More words    804 Comments     
 
 
 
  W krainie Myszki Miki  
  Podroz Dziewięć godzin snu w wygodnym łóżku dobrze nam zrobiło. Pomimo pobudki o wczesnej porze nie byliśmy nieprzytomni. Szybko przygotowaliśmy się do zwiedzania pierwszej atrakcji Los Angeles - Disneylandu.  
 
5339 Reads    2649 More words    823 Comments     
 
 
 
  Skok przez Pacyfik  
  Podroz Budzik wyrwał nas ze snu wczesnym świtem. Za oknem nadal panował półmrok. Słońce schowane było za widnokręgiem. Na ostatnie śniadanie w Nowej Zelandii zjedliśmy po jednej kanapce. Aby wyrwać się z sennego otępienia napiliśmy się kawy.  
 
4830 Reads    1814 More words    813 Comments     
 
 
 
  Pożegnania  
  Podroz Przygotowania do opuszczenia Nowej Zelandii, która była dla nas domem przez przeszło pół roku zaczęliśmy od skontaktowania się z moją Ciocią, którą mieliśmy odwiedzić w Kanadzie. Wspólnie ustaliliśmy, jaka data będzie najbardziej odpowiadała naszym planom podróżniczym, oraz Cioci, która do końca czerwca prowadziła zajęcia w szkole.  
 
6214 Reads    1280 More words    823 Comments     
 
 
 
  W pogoni za pracą  
  Podroz Lot do Auckland był krótki i przyjemny. Nadal byliśmy w australijsko-wariackim nastroju, więc nim zdążyliśmy się obejrzeć samolot zaczął podejście do lądowania. Wracaliśmy do Nowej Zelandii.  
 
4875 Reads    2158 More words    799 Comments     
 
 
 
  Pożegnanie z Australią  
  Podroz Trzeci dzień zwiedzania Sydney już na samym początku podróży postanowiliśmy poświęcić w całości na zwiedzanie słynnego Sydney Aquarium. Ula, od kiedy przeczytała o nim w naszym przewodniku niecierpliwie wyglądała dnia, kiedy się tam wybierzemy. Akwarystyka była jej hobby od bardzo dawna.  
 
5842 Reads    2519 More words    1577 Comments     
 
 
 
  Magiczne miasto  
  Podroz Kiedy wczesnym rankiem podnieśliśmy głowy, na zewnątrz namiotu dalej było zimno i mokro. Deszcz musiał padać przez większą część nocy, ponieważ namiot zdążył przesiąknąć w kilku miejscach. Pomimo tych niesprzyjających warunków postanowiliśmy jednak zebrać się w sobie i wyruszyć na zwiedzanie.  
 
4204 Reads    1853 More words    793 Comments     
 
 
 
  Sydney!  
  Podroz Trzydniowy pobyt w Niebieskich Górach, pomimo że spędzony głównie w namiocie nie dał nam odpoczynku. Męcząca pogoda oraz dolegliwości zdrowotne sprawiły, że wsiadając do pociągu zmierzającego do Sydney nie tryskaliśmy energią i chęcią zwiedzania.  
 
453 Reads    1074 More words    7 Comments     
 
 
 
  Niebieskie Góry  
  Podroz Ostatnia noc w Canberra minęła nam spokojnie. Wczesnym rankiem, nawet dość wyspani, wyskoczyliśmy z namiotu i zaczęliśmy pakowanie. Szybkie śniadanie, połączone z ostatnim ładowaniem naszej elektroniki zajęło nam nieco ponad pół godziny.  
 
407 Reads    2212 More words    15 Comments     
 
 
 
  Aktywne zwiedzanie  
  Podroz Rano (a przynajmniej na tyle rano na ile byliśmy się w stanie zmusić) przywitała nas ładna pogoda. Słońce nie prażyło tak mocno jak poprzedniego dnia, a na niebie pojawiały się śnieżno białe obłoki. Bez zbędnego ociągania wygrzebaliśmy się ze śpiworów i ruszyliśmy do kuchni na śniadanie.  
 
255 Reads    2005 More words    2 Comments     
 
 
 
  W stolicy Australii  
  Podroz Noel podrzucił nas do jednego z trzech kempingów, które udało nam się zlokalizować w Canberra. Pole znajdowało się w odległości 6 kilometrów od centrum miasta, co w porównaniu do pozostałych dwóch (12 i 26km) wydawało nam się znośnym dystansem. W Canberra Motor Vilage zaskoczyły nas również ceny - było to najtańsze pole jakie odwiedziliśmy w Australii. Zaskoczyło nas to bardzo ponieważ standard kempingu był wysoki - mieszkańcy mieli dostęp do kuchni, osobnego budynku z toaletami i natryskami, jak również, co nas bardzo zaskoczyło i ucieszyło - basenu. Zadowoleni zdecydowaliśmy, że zostaniemy tu przynajmniej dwa dni.  
 
275 Reads    1552 More words    4 Comments     
 
 
 
  Autostopowe przygody  
  Podroz Trzeci dzień podróży rozpoczęliśmy wyjątkowo wcześnie. Budzik wyrwał nas ze snu o godzinie 7 rano. Ponownie zerwaliśmy się i w pośpiechu zjedliśmy śniadanie. W ciągu godziny udało nam się ogarnąć i zapakować. O ósmej staliśmy już koło drogi machając na przejeżdżające samochody.  
 
2260 Reads    2035 More words    774 Comments     
 
 
 
  Autostopem przez Australijskie Alpy  
  Podroz Wściekły dźwięk budzika wyrwał nas ze snu wczesnym świtem. To jest koło dziewiątej rano :-) Niepewnie wychyliliśmy głowy z namiotu. Tym razem natura oszczędziła nas - mokry front przesunął się gdzieś nad ocean, a nad Wilsons Promontory ponownie zawisło gorące słońce. Bardzo się ucieszyliśmy. Nie uśmiechało nam się podróżowanie w potokach deszczu, tym bardziej, że mieliśmy do przebycia ogromny kawał drogi. Nasz następny przystanek, stolica Australii, Canberra, leżała w odległości prawie 800 kilometrów od Wilsons Promontory. Rozpoczęcie podróży w ulewie mocno dałoby się nam we znaki.  
 
303 Reads    2403 More words    9 Comments     
 
 
 
  Na wombaty!  
  Podroz Nareszcie mogliśmy sobie pofolgować ze spaniem. Przez ostatni tydzień nie mogliśmy sobie pozwolić na tyle snu ile byśmy chcieli, ponieważ mieliśmy przed sobą długą drogę. W Tidal River nadszedł czas odpoczynku. Nie daliśmy się zbudzić nawet kookaburrom :-)  
 
1293 Reads    1031 More words    19 Comments     
 
 
 
  W końcu cywilizacja!  
  Podroz Dozując sobie każdy łyk cennej wody (już zupełnie nam nie przeszkadzało, że była żółta i paskudna w smaku) zjedliśmy wczesną kolację. Nasze zapasy były już na ukończeniu. Tego wieczora otworzyliśmy ostatnią puszkę pieczonej fasoli. Zostało jeszcze kilka garści suszonych i kandyzowanych owoców oraz trochę owsianki i płatków kukurydzianych. Cieszyliśmy się już na myśl o ciepłym posiłku w Tidal River.  
 
288 Reads    1647 More words    25 Comments     
 
 
 
  Bezcenna woda  
  Podroz Posiłki składające się z suszonych owoców i owsianki zaczynały nam się już powoli nudzić. Nie na tyle jednak, żeby po kilku godzinach marszu z ciężkim plecakiem nie mieć na nie ochoty :-) ponieważ następnego dnia mieliśmy do przejścia największy odcinek drogi postanowiliśmy położyć się wcześnie i wstać z samego rana, żeby wejść na szlak zanim zacznie się najgorszy upał.  
 
287 Reads    1886 More words    8 Comments     
 
 
 
  Trzeci dzień marszu  
  Podroz Ponieważ drugi dzień marszu porządnie dał nam się we znaki postanowiliśmy zmienić strategię podróżowania. Zamierzaliśmy porządnie się wyspać, większą część następnego dnia spędzić odpoczywając, a na szlak ruszyć dopiero po południu, kiedy nie będzie już tak gorąco.  
 
274 Reads    1445 More words    3 Comments     
 
 
 
  Pod papugami  
  Podroz Kiedy płaciliśmy za nasz pobyt w Wilsons Promontory zostaliśmy uprzedzeni przez Rangera, że spędzając noc w Sealers Cove powinniśmy uważać na wombaty. Leniwe i nieruchawe zwierzaki, które mieliśmy już okazją oglądać w ZOO podobnież terroryzowały traperów spędzających noc na tym kempingu. Pani Ranger powiedziała nam, że dla własnego dobra powinniśmy całe swoje jedzenie zamknąć w hermetycznym pojemniku, albo mocno zawinąć w torebki foliowe, bo wombaty, jeśli zwęszą jedzenie w namiocie przegryzą się do środka.  
 
307 Reads    2500 More words    17 Comments     
 
 
 
  Płacząca szkarłatem Australia  
  Podroz Nad ranem zbudziło nas stado ptaków wydających przeraźliwe wrzaski. Były to słynne, australijskie kookaburry - prześmiewcy. Odgłosy, które wydają z siebie kookaburry bardzo przypominają ludzki śmiech. A kiedy zbierze się ich większe stado cały las zanosi się radosnym wrzaskiem. Pomimo tego, że ptaki obudziły nas wczesnym świtem zaciekawieni wystawiliśmy głowy z namiotu.  
 
283 Reads    1616 More words    10 Comments     
 
 
 
  Początek wędrówki  
  Podroz Nadszedł w końcu ten moment. Opuszczaliśmy przyjazny dom Andrei i Jarka. Nasi gospodarze powiedzieli nam jak dotrzeć na stację kolejową, gdzie mieliśmy złapać pociąg przez centrum w stronę Cranbourne, miasteczka na południowych wschód od Melbourne. Cranbourne leżało już na South Gippsland Highway, autostradzie, którą chcieliśmy dotrzeć do Foster. W Foster z kolei mieliśmy złapać autobus jadący do naszego pierwszego celu - Parku Narodowego Wilsons Promontory. Taki był plan. Oczywiście znowu nic z niego nie wyszło, ale tym razem na nasze szczęście.  
 
321 Reads    2282 More words    16 Comments     
 
 
 
  Potęga Oceanu  
  Podroz Dźwięk budzika wyrwał nas brutalnie ze snu. Przez pierwszych kilka sekund przemknęła nam przez głowy myśl "A może by zamiast jechać do Dwunastu Apostołów poleżeć jeszcze i pospać?". Szybko jednak przezwyciężyliśmy chwilę słabości i zaczęliśmy wstawać.  
 
402 Reads    1783 More words    10 Comments     
 
 
 
  Egzotyczny zwierzyniec  
  Podroz Przed godziną 7 rano usłyszeliśmy krzątanie. Jarek rano wstawał, żeby przygotować się do pracy i zrobić dzieciom śniadanie do szkoły. Ponieważ nie chcieliśmy sprawiać żadnych kłopotów naszym gospodarzom postanowiliśmy wstać i spakować nasze legowisko zanim Jarek i Andrea zejdą z piętra, na którym była ich sypialnia.  
 
392 Reads    2745 More words    13 Comments     
 
 
 
  Pieszo ulicami Melbourne  
  Podroz W nocy obudził nas dzwonek telefonu. Wyrwany ze snu przez chwilę nie miałem pojęcia gdzie jestem i o co chodzi. Dopiero kiedy Ula wcisnęła mi telefon do ręki odzyskałem trochę przytomności i odebrałem rozmowę. Dzwoniła miła pani z mBanku. Wyjaśniła sprawę reklamacji, którą zgłaszałem dwa dni wcześniej. Okazało się, że na szczęście nikt nie próbował nas okraść, a pieniądze na koncie zostały zablokowane w związku z zakupem biletów lotniczych do Australii. Środki na koncie zostały najpierw zablokowane, a potem po raz drugi zablokowane i ściągnięte. Pierwsza blokada pieniędzy została zlikwidowana po siedmiu dniach, więc znowu mogliśmy korzystać z naszej karty kredytowej.  
 
341 Reads    1612 More words    7 Comments     
 
 
 
  Kangurem przez Morze Tasmana  
  Podroz Pierwsze problemy w naszej wyprawie do Australii spotkały nas jeszcze na nowozelandzkiej ziemi. Podczas odprawiania bagaży kobieta z kontroli paszportowej przyczepiła się do naszego bagażu podręcznego. Duże plecaki musieliśmy oddać jako zwykły bagaż. Ponieważ baliśmy się, że przedmioty przyczepione paskami do nich zniszczą się podczas pakowania do samolotu wszystko co było luzem zabraliśmy jako bagaż podręczny. Prawda, dwie karimaty i dwa śpiwory nie wyglądały bardzo elegancko, ale tak lecieliśmy na Tahiti, do Japonii i do Nowej Zelandii - nie było problemu. Teraz jednak baba się uparła. Powiedziała, że na bagaż podręczny przysługują dwie rzeczy i koniec. Musieliśmy dwa związane śpiwory wysłać jako normalny bagaż. Paranoja.  
 
352 Reads    2395 More words    16 Comments     
 
 
 
  Przygotowania do Australii  
  Podroz Alistair i Janet ucieszyli się bardzo, że wróciliśmy bez przeszkód z naszej wycieczki do Whakatane. Współczuli nam bardzo z powodu pecha. Ponieważ następnego dnia do naszych gospodarzy mieli przyjechać kolejni goście zostaliśmy umieszczeni w domku kilkaset metrów od głównego budynku. Chatka (cottage) tak naprawdę była zwyczajnym domem z dużym salonem połączonym z kuchnią oraz jedną sypialnią. Miała własną, dużą łazienkę, telewizor, mikrofalówkę i dwa niezwykle wygodne fotele rodem z "Przyjaciół" :-) Przenieśliśmy do domku wszystkie nasze rzeczy i urządziliśmy się wygodnie, ale większość czasu spędzaliśmy razem z Alistairem, Janet, Andrew i zwierzakami.  
 
313 Reads    2558 More words    9 Comments     
 
 
 
  Rzut oka w Krainę Kangurów  
  Podroz Przed wyprawą do Japonii staraliśmy się zgromadzić odpowiednią ilość informacji na temat tego kraju. Słuchając opowieści różnych ludzi, oglądając programy telewizyjne i przeglądając książki stworzyliśmy sobie pewną wizję kraju, którą potem weryfikowaliśmy z rzeczywistością. Byliśmy bardzo zszokowani tym jak nasze oczekiwania odbiegają od tego co w rzeczywistości zastaliśmy.  
 
308 Reads    1197 More words    4 Comments     
 
 
 
  Trzecie podejście do delfinów  
  Podroz Jedną z większych atrakcji Nowej Zelandii jest oglądanie życia oceanicznego. Wieloryby i delfiny przyciągają na wybrzeża tego kraju całe rzesze turystów, którzy podziwiają wspaniałe "wodne ssaki" (marine mamals).  
 
256 Reads    2491 More words    2 Comments     
 
 
 
  Tydzień w zwierzyńcu  
  Podroz Peter zawiózł nas na stację paliwa na autostradzie wychodzącej z Auckland. Było to jedyne miejsce, na którym można było próbować zabrać się stopem. Autostrada nr 1, prowadząca na południe od Auckland przez kilkadziesiąt kilometrów od miasta nie obfituje w dobre miejsca do łapania okazji. Nie wolno się na niej zatrzymywać, nie ma również pobocza, na którym mógłby stanąć samochód. Stacja, na którą trafiliśmy wydawała się jedyną naszą szansą na opuszczenie Auckland.  
 
310 Reads    2777 More words    7 Comments     
 
 
 
  W drogę!  
  Podroz Na dworcu kolejowym Middlemore znalazłem się parę minut po godzinie ósmej rano. Peter zjawił się chwilę później. Wsadziliśmy walizy do samochodu i pojechaliśmy do domu.  
 
390 Reads    1315 More words    6 Comments     
 
 
 
  Pożegnanie z Wellington  
  Podroz Stacja kolejowa Middlemore znajdowała się kilka minut jazdy od dzielnicy Dannemora, gdzie mieszkali Monika i Peter. Na peronie zjawiliśmy się odpowiednio wcześniej. Z Auckland do Wellington kursował tylko jeden pociąg dziennie - nie mogłem się na niego spóźnić.  
 
274 Reads    1864 More words    6 Comments     
 
 
 
  Z powrotem w domu  
  Podroz Lot do Nowej Zelandii minął nam w miarę spokojnie. Zjedliśmy śniadanie, obejrzeliśmy Sindbada i dopiero pod koniec podróży dały nam się we znaki wrzaski licznych na tym locie dzieci.  
 
301 Reads    2289 More words    2 Comments     
 
 
 
  Japonia, kraj za wielkim murem  
  Podroz Część czytelników tego dziennika po przeczytaniu tytułu tego reportażu pewnie sobie pomyśli, że coś mi się pomyliło. Ostatni raz jak sprawdzałem Chiński Mur otaczał Chiny, a nie Japonię... Owszem, jest to prawda, ale nie o tym murze chcę teraz napisać.  
 
457 Reads    2859 More words    3 Comments     
 
 
 
  Dwie godziny paniki  
  Podroz Dotarliśmy już do Auckland, ale przez co przeszliśmy wiemy tylko my. No może i nasi rodzice, którzy zostali w środku weekendu wyrwani z leniwej drzemki i ciśnięci (z kserokopiami naszych biletów) na pocztę. Ale po kolei.  
 
352 Reads    1621 More words    11 Comments     
 
 
 
  Tropikalne wakacje  
  Podroz Lało przez prawie całą noc. Znowu uświadomiliśmy sobie jakie mieliśmy szczęście, że deszczowa noc wypadła dopiero wtedy, kiedy mieliśmy gdzie się schować. Kiedy słońce wychyliło się zza widnokręgu już nie padało, a po niebie leniwie płynęły tylko małe chmurki. Pomimo, że godzina była barbarzyńsko wczesna (piąta trzydzieści rano) nie mieliśmy problemów z podniesieniem się. Trochę byliśmy w szoku, bo w Polsce kręciliśmy nosem jak trzeba było wstać przed ósmą...  
 
3516 Reads    2384 More words    762 Comments     
 
 
 
  Polinezyjska gościnność  
  Podroz Nasz trzeci dzień na Tahiti zaczął się razem ze wschodem słońca. Średnio wyspani obudziliśmy się na ciągle suchej plaży. Słońce leniwie wychylało się zza widnokręgu. Morze znowu zaczęło się podnosić, więc postanowiliśmy przenieść nasze rzeczy kawałek dalej, gdzie teren był trochę wyższy.  
 
372 Reads    1160 More words    9 Comments     
 
 
 
  Nasza przygoda z nurkowaniem  
  Podroz Wybierając się na Tahiti zamierzaliśmy po prostu wypocząć. Nie w głowie nam było zwiedzanie, szukanie atrakcji i ogólnie pojęte turystyczne łażenie. Zamierzaliśmy poleżeć na plaży, aż wypoczniemy i zobaczyć na co będziemy mieli ochotę dalej.  
 
301 Reads    1152 More words    8 Comments     
 
 
 
  Ciężki dzień w tropikach  
  Podroz O godzinie 6 rano obudziło nas potrząsanie namiotem. Wychyliłem głowę na zewnątrz i zobaczyłem starą Polinezyjkę z kwiatkiem za uchem. Kobieta zaczęła coś do mnie mówić po francusku, ale zrozumiałem tylko kilka słów. Powiedziała "permission" i coś co brzmiało jak dyrektor. Wydawało mi się, że kobieta chce, żebyśmy się wynieśli, więc powiedziałem, po angielsku że już idziemy, ale jestem pewien, że nic nie zrozumiała. Zaczęliśmy się pakować.  
 
630 Reads    1836 More words    17 Comments     
 
 
 
  Smak bananów na Tahiti  
  Podroz Kiedy w końcu znaleźliśmy się w samolocie linii Air Tahiti Nui do Papetee byliśmy w miarę wypoczęci. Przespana ostatnia noc u Iwony pozwoliła nam odzyskać trochę sił po maratonie jaki przeżyliśmy na trasie Tokyo-Kyoto-Tokyo. Nasz lot zapowiadał się bardzo przyjemnie. Wielki Airbus był prawie pusty. Oznaczało to, że będziemy mogli nawet położyć się w poprzek na siedzeniach, żeby uczciwie się przespać w pozycji horyzontalnej, a nie siedząc w fotelu.  
 
305 Reads    1855 More words    1 Comments     
 
 
 
  Pożegnanie z Japonią  
  Podroz Po zaledwie trzech godzinach snu podnieśliśmy głowy z mat. Czas na pożegnanie z Japonią!  
 
302 Reads    1024 More words    3 Comments     
 
 
 
  Kyoto, Stolica Świątyń II  
  Podroz Rankiem zjedliśmy szybkie śniadanie i usiedliśmy z Szymonem, aby ustalić trasę zwiedzania. Nasz przewodnik po Kyoto sugerował, żebyśmy galopem przelecieli przez park wokół Ogrodu Cesarskiego, po czym udali się w stronę zamku Ninjo.  
 
297 Reads    2381 More words    5 Comments     
 
 
 
  Kyoto, Stolica Świątyń  
  Podroz Na dworcu kolejowym w Kyoto znaleźliśmy się o godzinie dziewiątej rano. Niewyspani, wymęczeni ruszyliśmy w kierunku pętli autobusowej. Znaleźliśmy odpowiedni przystanek i wsiedliśmy do autobusu. Ze zdziwieniem odkryliśmy, że jazda autobusem w Japonii jest rozwiązana dokładnie na odwrót niż wszędzie indziej na świecie. Normalnie za przejazd płaci się/kasuje bilet przy wsiadaniu. W Japonii (a przynajmniej w Kyoto) płaci się przy wysiadaniu.  
 
390 Reads    1959 More words    3 Comments     
 
 
 
  Pociągiem przez Japonię  
  Podroz Nasza podróż do Kyoto rozpoczęła się pierwszego stycznia, o godzinie około 22:00, kiedy to pożegnaliśmy Iwonę na dworcu Ueno i wsiedliśmy do podmiejskiego pociągu linii Yamacostam jadącego w kierunku Sinej Gały (to jest stacji Shinagawa [Sinagała]). Nie muszę mówić, że bardzo cieszyła nas sama nazwa tej stacji...  
 
293 Reads    1219 More words    2 Comments     
 
 
 
  Rok Małpy  
  Podroz Bardzo zmęczeni całym dniem biegania postanowiliśmy pofolgować sobie ze snem. Wstaliśmy, a raczej podnieśliśmy głowy z mat dopiero po południu. Na sylwestra nie mieliśmy jakiś specjalnie ambitnych planów. Pierwszego stycznia wsiadaliśmy w nocny pociąg do Kyoto, więc chcieliśmy być odpowiednio wypoczęci. Dlatego właśnie 31 grudnia minął nam niespiesznie.  
 
2771 Reads    1547 More words    783 Comments     
 
 
 
  Port Yokohama  
  Podroz Rano obudził nas alarm w telefonie Iwony. Mieliśmy wstać i zebrać się szybko, bo w planie "na dziś" mieliśmy wycieczkę do Yokohamy. Iwona była bezlitosna. Nie bez powodu Weronika, siostra Iwony, podczas swojej wizyty w Tokyo nadała jej przydomek "Oprawca Merklejn". Nasz Oprawca mógł się swobodnie nad nami pastwić tego dnia, bo jechaliśmy do Yokohamy z Jackiem, a Iwona zostawała w domu. Nie czuła się najlepiej i postanowiliśmy wspólnie, że lepiej będzie jak zrobi sobie dzień odpoczynku od zwiedzania.  
 
313 Reads    2425 More words    5 Comments     
 
 
 
  Slalomem przez Świątynie  
  Podroz Następnego dnia zostaliśmy wysłani przez Iwonę "na saksy". Nasza przewodniczka ręce załamywała słysząc nasze żarty, ale za każdym razem, jak mówiła, że jedziemy do "Asaksy" krztusiliśmy się od powstrzymywanego śmiechu. Kompleks świątyń Asakusa (czytanych właśnie asaksa) to jeden z obowiązkowych punktów zwiedzania Japonii. Jak obowiązek, to obowiązek - poszliśmy i my.  
 
300 Reads    1600 More words    4 Comments     
 
 
 
  Japan Experience  
  Podroz Z powodu dramatycznego braku czasu w podróży tą część dziennika piszę już w Nowej Zelandii i bardzo ubolewam nad tym, że nie mogę skonsultować części moich przemyśleń z Iwoną. Części rzeczy, które nam objaśniała już nie pamiętam, albo przekręciłem, więc wybaczcie, jeśli napiszę, coś co nie jest zgodne z prawdą. Tydzień na Tahiti skutecznie wyczyścił mi pamięć :-)  
 
488 Reads    1511 More words    2 Comments     
 
 
 
  Tokyo by night  
  Podroz Na kolejny dzień w Japonii mieliśmy w planie wypad do muzeum Edo/Tokyo. Nasza przewodniczka zdecydowała, że z uwagi na ograniczony budżet i czas jakim dysponujemy warto zwiedzić tylko muzeum miasta Tokyo, które kiedyś nosiło nazwę Edo.  
 
307 Reads    1449 More words    7 Comments     
 
 
 
  Nie ma to jak święta w Japonii II  
  Podroz Następnego dnia nie zrywaliśmy się specjalnie wcześnie - w końcu Święta! Kiedy już podnieśliśmy głowy było już po południu. Bez specjalnego pośpiechu zjedliśmy śniadanie rozmawiając o historii Japonii. Iwona wygłosiła wykład na temat ostatniego shogunatu. Zaczęliśmy powoli rozumieć jak ukształtowała się ta kultura.  
 
315 Reads    2070 More words    6 Comments     
 
 
 
  Nie ma to jak święta w Japonii  
  Podroz Na początku chciałbym zaznaczyć, że na japonistyce nie znam się w ogóle i wszystko co napiszę trzeba brać z dystansem, ponieważ moja wiedza pochodzi wyłącznie z kilku dni obserwacji tego kraju. Część rzeczy została mi przekazana przez doktorantów japonistyki, ale również nie gwarantuję, że powtarzam te informacje tak jak usłyszałem - mogłem coś poplątać.  
 
445 Reads    1752 More words    16 Comments     
 
 
 
  Z tropików w zimę  
  Podroz Lotnisko w Auckland nie było specjalnie wielkie. Większe od Okęcia, ale po oglądaniu innych portów lotniczych wyglądało bardziej przytulnie niż przerażająco :-) Bez problemu znaleźliśmy stanowisko odpraw na Tahiti i pozbyliśmy się wypchanych plecaków.  
 
284 Reads    1984 More words    3 Comments     
 
 
 
  Dwa dni z Rodakami  
  Podroz Na początku chciałbym napisać, że kilka ostatnich reportaży pisałem po nocach i będąc na pół przytomnym, a później już nawet nie miałem czasu ich przeczytać, więc jestem pewien, że są w nich różne kwiatki. Wybaczcie... Ciężko jest zwiedzać w dzień, a opisywać to wszystko w nocy...  
 
323 Reads    1687 More words    5 Comments     
 
 
 
  Pierwszy krok w stronę Japonii  
  Podroz Po opublikowaniu recenzji "Powrotu Króla" poszedłem do namiotu przespać się chwilę. Tak jak pisałem wcześniej była już 5 nad ranem. Długo sobie nie pospałem, bo zaledwie do godziny 9 rano. Tego dnia w planach mieliśmy przebycie połowy drogi do Auckland.  
 
292 Reads    2437 More words    4 Comments     
 
 
 
  Powrót Króla  
  Podroz Noc na kempingu w Picton przeleciała szybko. Zmęczeni długim dniem zaczętym jeszcze w Abel Tasmanie poszliśmy spać zaraz po tym jak rozstaliśmy się ze znajomymi Holendrami. Pogoda nadal była pochmurna i deszczowa.  
 
258 Reads    795 More words    3 Comments     
 
 
 
  Suszone banany, czyli 12 000 kilometrów w plecaku  
  Podroz To będzie krótki reportaż kulinarny dla tych, których interesuje jak odżywiają się podróżnicy :-)  
 
718 Reads    486 More words    4 Comments     
 
 
 
  Pieszo przez Raj  
  Podroz Klątwa Tongariro w końcu przedostała się przez góry i dopadła nas w najbardziej słonecznym miejscu Nowej Zelandii. Żeby dodać dramatyzmu do tej sytuacji, właścicielka kempingu powiedziała nam, że to jest pierwszy deszcz, jaki mają od bardzo dawna. Tak dawna, że ziemia na polu namiotowym była twarda jak kamień.  
 
255 Reads    3382 More words    0 Comments     
 
 
 
  Takie wakacje lubię!  
  Podroz Następnego dnia obudziliśmy się i byliśmy tak zaspani, że postanowiliśmy dać sobie jeszcze trochę snu - w końcu to mają być nasze wakacje, a nie maraton po świecie. Wstaliśmy w końcu o godzinie dziewiątej. Wystawiliśmy głowy z namiotu - niebo nadal było zachmurzone. Pogoda wcale nie była lepsza niż poprzedniego dnia. Zniechęceni tym zaczęliśmy się powoli pakować. Żeby nas dobić po kilku minutach w ściany namiotu zaczął stukać deszcz. Wściekli na pogodę spakowaliśmy się, zwinęliśmy namiot i ruszyliśmy w drogę.  
 
303 Reads    2314 More words    5 Comments     
 
 
 
  Klątwa Tongariro  
  Podroz Od czasu opuszczenia Parku Narodowego Tongariro wiernie towarzyszyła nam podła pogoda. Udawało nam się wyrwać jej na kilka godzin, kiedy odjeżdżaliśmy do innego miasta, ale wystarczyło, że poszliśmy spać - następnego dnia rano budziliśmy się, żeby się przekonać, że podła pogoda nas dogoniła.  
 
297 Reads    1163 More words    4 Comments     
 
 
 
  Pociągiem przez Nową Zelandię!  
  Podroz Plany na zwiedzanie okolic Kaikoura mieliśmy ambitne. Polecony nam został szlak wiodący dookoła półwyspu, przy którym leży miasteczko. Szlak miał długość ponad 10 kilometrów, a zaczynał się jakieś 5 kilometrów od naszego kempingu, więc w praktyce mieliśmy przed sobą ponad 20 km. Policzyliśmy, że aby pokonać tę drogę i zdążyć na czas, żeby nie uciekł nam pociąg musimy wstać o godzinie 7. Przez chwilę Uli przyszła do głowy myśl, żeby wstać przed wschodem słońca i przywitać dzień na plaży, ale szybko jej to wybiłem z głowy. Nastawiliśmy budziki na 7 rano i poszliśmy spać.  
 
227 Reads    1065 More words    2 Comments     
 
 
 
  Na drugą wyspę!  
  Podroz Po powrocie z trampingu po Północnej Wyspie i zobaczeniu premiery "Powrotu Króla" stanęliśmy przed pytaniem: Co dalej?  
 
2570 Reads    2508 More words    788 Comments     
 
 
 
  Pierwszy rzut oka na Japonię  
  Podroz Któregoś dnia wracając do domu po włóczędze po Wellington weszliśmy do księgarni z używanymi książkami. Włócząc się bez celu między stosami książek nasz wzrok przykuło kilka pozycji. Ulę zainteresowały polskie książki, a ja wziąłem do ręki "Readers Digest: Guide to places of the World", czyli "Przewodnik po miejscach na Świecie".  
 
436 Reads    462 More words    10 Comments     
 
 
 
  Powrót Króla!  
  Podroz Pierwszego grudnia 2003 roku, w Wellington, stolicy Nowej Zelandii Król Powrócił! Najbardziej wyczekiwany film roku 2003 miał wczoraj swoją premierę. A my mieliśmy szczęście oglądać to z bliska!  
 
2516 Reads    867 More words    761 Comments     
 
 
 
  Party!  
  Podroz Na wieczór przed premierą "Powrotu Króla" zaplanowano w Wellington wiele przyjęć. Prawie wszyscy wielbiciele twórczości Tolkiena i Jacksona balowali w ciągu tej nocy. My udaliśmy się na party organizowane przez TheOneRing.Net. I bardzo cieszymy się ze swojego wyboru :-)  
 
268 Reads    806 More words    1 Comments     
 
 
 
  Dwa dni do Premiery  
  Podroz Dziś zaczailiśmy się na Viggo Mortensena, który miał czytać poezję w Centrum Kultury Wellington. Niestety Aragorn i jego ochroniarze przechytrzyli nas. Podczas gdy pod głównym wejściem kłębił się tłum fanów Viggo przemknął się kilkadziesiąt metrów od głównego wejścia i dostał się do budynku tylnym wejściem. Jestem trochę zły na siebie, bo zauważyłem nawet moment, kiedy najprawdopodobniej podjeżdżał. Wszyscy strażnicy nagle rzucili się w jedną stronę i byli wyraźnie podekscytowani. Jeden (chyba ich szef) zrobił znak "koguta policyjnego" co chyba oznaczało alarm. Przez kilka minut ochroniarze stali na rogu ulicy sporą grupą rozglądając się nerwowo na boki, po czym się rozeszli. Znaczy Viggo przeszedł niezauważony. Ale nie byliśmy tym bardzo rozgoryczeni - udało mi się wypatrzeć Allana Lee, od którego wziąłem autograf na książeczce od DVD z Drużyny Pierścienia :-) A Ula zrobiła mi z nim zdjęcie. Tak więc to był pierwszy sukces w polowaniu na ludzi z filmu.  
 
340 Reads    424 More words    0 Comments     
 
 
 
  Pierścieniowe szaleństwo  
  Podroz Już tylko trzy dni pozostały do światowej premiery Władcy Pierścieni. W Wellington, stolicy Nowej Zelandii, mieście w którym odbędzie się premiera, zaczyna się prawdziwe szaleństwo.  
 
3794 Reads    376 More words    1564 Comments     
 
 
 
  Śladami Powiernika Pierścienia II  
  Podroz Ciąg dalszy poprzedniego reportażu.

Daliśmy sobie jeszcze trochę czasu na odpoczynek (którego ja potrzebowałem), zjedliśmy troszkę, zostałem obfotografowały z górą, która zdobyłem i ruszyliśmy w dalszą drogę. Mieliśmy 6 godzin na dotarcie do chatki, co wydawało się być czasem z niezłą górką biorąc pod uwagę, że na cały szlak jest liczone 7-8 godzin, my już przeszliśmy 3 godziny i kończyliśmy 2 godziny przed końcem szlaku. Dlatego właśnie pozwoliliśmy sobie na trochę zachwycania się widokami.
 
 
274 Reads    2793 More words    3 Comments     
 
 
 
  Śladami Powiernika Pierścienia  
  Podroz Narodowy Park Tongariro był jednym z nielicznych miejsc w Nowej Zelandii, które naprawdę chcieliśmy zobaczyć. Naoglądaliśmy się zdjęć z przewodników, a mapę regionu oglądaliśmy kilkanaście razy zanim w końcu tam trafiliśmy. I z pewnością nie spodziewaliśmy się tego, co nas tam spotkało.  
 
300 Reads    2019 More words    1 Comments     
 
 
 
  Wakacje na wakacjach  
  Podroz Kilka ostatnich dni było naprawdę szalonych i momentami dramatycznych, dlatego piszemy dopiero z Wellington, po powrocie z pierwszej części naszego trampingu.  
 
289 Reads    1544 More words    0 Comments     
 
 
 
  Czy ludzie mogą być bardziej przyjaźni?  
  Podroz W sobotę, 22 listopada, późnym porankiem (już po telefonie o 6 rano do Douga) zebraliśmy się, zwinęliśmy namiot i zapakowaliśmy plecaki. Pogoda faktycznie nie sprzyjała wycieczkom, zarówno lądowym jak i morskim. Zachmurzyło się i wyglądało na to, że będzie padało. A my znowu wyruszaliśmy w Trasę :-)  
 
472 Reads    475 More words    7 Comments     
 
 
 
  Drugie podejście do delfinów  
  Podroz Za pierwszym razem się nie udało. Za drugim razem się nie udało. Do trzech razy sztuka.

Tak moglibyśmy zakończyć ten reportaż, ale byłby mało ciekawy ;-)
 
 
360 Reads    620 More words    2 Comments     
 
 
 
  Maorysi  
  Podroz Maorysi przybyli do Nowej Zelandii setki lat przed Europejczykami. Pierwsi Maorysi byli tak naprawdę żeglarzami z wysp Polinezji, bądź okolic. Zasiedlili obydwie wyspy na długo przed przybyciem białego człowieka.  
 
296 Reads    601 More words    0 Comments     
 
 
 
  Plusowy tramping  
  Podroz Ponieważ w Whakatane spędzimy dodatkowy dzień (przed wypłynięciem na kolejną wyprawę - drugie podejście do delfinów) postanowiliśmy krótko napisać jak nam się ogólnie zwiedza Nową Zelandię z plecakami na grzbietach :-)  
 
396 Reads    344 More words    5 Comments     
 
 
 
  Pływanie z delfinami  
  Podroz Zerwaliśmy się strasznym świtem (przynajmniej dla nas), bo o godzinie 5:40. Zimno było jak cholera. Po raz pierwszy nasze śpiwory nie zapewniły nam odpowiedniej temperatury. Musieliśmy sięgnąć po kupioną przed trampingiem folię termiczną, która pozwoliła nam jakoś przetrwać noc. Człowiek z obsługi naszej delfinowej wycieczki, który wczoraj nas zabrał z Rotorua przywitał nas pytaniem czy nie zamarzliśmy w nocy :-) Aha - właściciel łodzi osobiście stawił się po nas na polu namiotowym, żebyśmy się nie musieli tłuc na piechotę z plecakami. Niesamowicie miły człowiek - jak większość Nowozelandczyków.  
 
299 Reads    874 More words    3 Comments     
 
 
 
  Tramping New Zealand IV  
  Podroz Po czterech dniach zwiedzania Nowej Zelandii dotarliśmy do regionu zwanego Rotorua. Tam spędziliśmy kolejne cztery dni. Mieliśmy zatem trochę czasu, żeby spokojnie odpocząć po przejechaniu 1500 kilometrów oraz żeby zwiedzić najciekawsze zakątki regionu.  
 
356 Reads    676 More words    10 Comments     
 
 
 
  Mecz rugby  
  Podroz Dziś miałem okazję znaleźć się w barze, gdzie zgromadzili się kibice All Blacks, aby zobaczyć mecz swojej drużyny. Ogólne przemyślenia, jakie mam po tym wieczorze prezentuję poniżej (Ula stwierdziła, że woli posiedzieć w kuchni z ładującym się notebookiem i pooglądać Friendsy).  
 
444 Reads    545 More words    11 Comments     
 
 
 
  Tramping New Zealand III  
  Podroz Niech żyje optymizm! O godzinie 15 nadal byliśmy na drodze (bo nie mogę powiedzieć, że W drodze) do lasów Kauri. Do tej godziny udało nam się przejechać raptem 30 kilometrów :-O Ale może znowu zacznę od początku.  
 
274 Reads    1154 More words    3 Comments     
 
 
 
  Tramping New Zealand II  
  Podroz Byliśmy optymistami chcąc dotrzeć w jeden dzień z Auckland do Lasów Kauri. W końcu prawie się to nam udało, ale o tym później...  
 
895 Reads    854 More words    9 Comments     
 
 
 
  Tramping New Zealand  
  Podroz Dziesiątego listopada, o godzinie 13:40 wyruszyliśmy z naszego w miarę przytulnego tymczasowego schronienia w Wellington.  
 
249 Reads    1032 More words    1 Comments     
 
 
 
  Tropami Władcy Pierścieni  
  Podroz Chyba wszyscy, którzy trafili na tą stronę znają moją fascynację Władcą Pierścieni. Książkę pierwszy raz przeczytałem całe wieki temu, jak miałem chyba 14 lat. Od tamtego czasu jestem wielbicielem Śródziemia. Kiedy w końcu nadszedł czas ekranizacji Władcy pełen nadziei i obaw wybrałem się (przepraszam - wybraliśmy się z Żoną, która dzielnie wszędzie ze mną podróżuje) na pierwszą część filmu do Berlina.  
 
321 Reads    499 More words    3 Comments     
 
 
 
  Co w Nowej Zelandii piszczy  
  Podroz Już zanim wyruszyliśmy z Polski wiadomo było, że Nowa Zelandia jest inna niż Polska. Inny klimat, inna fauna i flora, inna kultura i inni ludzie - to wszystko wiadomo. Postaramy się teraz rzucić trochę światła na to jak dokładnie wygląda ta "inność".  
 
315 Reads    968 More words    1 Comments     
 
 
 
  Pierwsze kroki w Nowej Zelandii  
  Podroz Pierwsze kroki w Nowej Zelandii szybko skierowaliśmy do taksówki, bo wiało tak, że baliśmy się, że nam porwie walizki ;-) Kierowca zawiózł nas do hotelu (polecamy - Wellington Downtown Backpackers) i tam polegliśmy - tj. zaraz po zakwaterowaniu doprowadziliśmy się do porządku po podróży i poszliśmy spać.  
 
282 Reads    504 More words    0 Comments     
 
 
 
  Drugi skok  
  Podroz Do samolotu w Kuala Lumpur dotarliśmy z małymi problemami, ale zdążyliśmy na czas i szczęśliwie weszliśmy na pokład. W KL był środek nocy, a my byliśmy po prawie 20 godzinach na nogach, więc zmęczenie dawało nam się porządnie we znaki. Ja zaraz po pierwszym posiłku na pokładzie zwyczajnie zasnąłem i nic nie było mnie w stanie obudzić przez 5 godzin. Ula nie miała takiego szczęścia, nie mogła zasnąć przez prawie całą drogę do Melbourne, co odbiło się na niej zaraz po wylądowaniu.  
 
297 Reads    688 More words    0 Comments     
 
 
 
  Kuala Lumpur by night  
  Podroz Nie udało nam się znaleźć kawiarenki internetowej w żadnym z miejsc, które odwiedziliśmy w Kuala. Jest to trochę dziwne, bo szwendaliśmy się po najbardziej nowoczesnych rejonach miasta. Dlatego wszystkie sprawozdania z KL zamieszczamy dopiero z Nowej Zelandii. A wracając do Malezji...  
 
316 Reads    342 More words    0 Comments     
 
 
 
  W cieniu Petronas Towers  
  Podroz Czas lokalny: 5:30 rano. Czas Warszawski: 23:30. Po wyjściu z samolotu podjechaliśmy kawałek bajerancką kolejką, odebraliśmy bagaże, kupiliśmy lokalną walutę i wyszliśmy przed lotnisko (przypominam - godzina 5:30 rano!).  
 
262 Reads    1484 More words    0 Comments     
 
 
 
  W drodze  
  Podroz Najgorsze było pakowanie. Specjalnie usiedliśmy do tego dwa dni wcześniej, żeby nie musieć robić tego w panice ostatniego dnia i ostatniej nocy. Okazało się, że dwa dni to zdecydowanie za mało, żeby: wybrać wszystkie rzeczy, które mają nam służyć przez najbliższy rok oraz odrzucić z tych wybranych rzeczy te, przez które przekraczamy limit 20 kilogramów bagażu na osobę. Dlatego ostatnie dwie noce przed wylotem spędzaliśmy na przemian wrzucając i wyrzucając rzeczy z walizek, w międzyczasie ważąc je na wadze domowej działającej z dokładnością do ~2kg. Tak więc ostatniej nocy spaliśmy dwie godziny.  
 
409 Reads    464 More words    3 Comments     
 
 
 
PostNuke | PostNuke support | PostNuke NOC 

All logos and trademarks in this site are property of their respective owner. The comments are property of their posters, all the rest (c) 2006 by Aragorn
This web site was made with PostNuke, a web portal system written in PHP. PostNuke is Free Software released under the GNU/GPL license.
Nasi przyjaciele: Fantasy fan, Wladca Pierscieni i Gamer-Net, fantasy avatars.