|
Dziennik z podróży do okoła Świata FAQs (frequently-asked questions)
Category: Main -> Podroz QuestionAnswerIle kosztowała Was cała podróż?Cała, przeszło ośmio-miesięczna podróż kosztowała nas w 2003 roku około 40 tysięcy złotych, całe oszczędności kilku wcześniejszych lat. Największą część w tym miały bilety lotnicze, wszystkie przeloty pochłonęły przeszło połowę naszego budżetu.
Należy tutaj również wspomnieć, że bez pomocy bardzo wielu osób spotkanych w czasie podróży, którzy wozili nas swoimi samochodami, zapraszali do domów oraz dostarczali pożywienie, nie udałoby nam się tak długo włóczyć po świecie. Back to top
Dlaczego dziennik nazywa się "Tam i z powrotem", skoro podróż jest dookoła świata?Przyczyny na to są dwie.
Po pierwsze nasza podróż to tak na prawdę wyjazd do Nowej Zelandii, w której spędziliśmy przeszło cztery miesiące. Nowa Zelandia była dla nas bazą wypadową na Australię, Tahiti i Japonię. Tak więc po prawdzie była to podróż do NZ i z powrotem do Polski.
Druga przyczyna wiąże się z naszymi biletami. Dzięki bardzo miłej pani udało nam się nabyć bilety pozwalające nam okrążenie świata w cenie (czyli taryfie) lotu tam-i-z-powrotem. Z tym, że to "z powrotem" było tak naprawdę "jeszcze dalej" :-) Back to top
Cos mi sie nie zgadza - wyruszyliscie w 2003 roku w pazdzierniku, wracacie w 2006 w maju...?Dziennik tylko na poczatku powstawał w miarę podróżowania. Z czasem nasza podróż robiła się coraz bardziej ciekawa, reportaże coraz dłuższe, a wolnego czasu zostawało coraz mniej.
Podczas początkowego zwiedzania Nowej Zelandii dziennik był w miarę aktualny. W ciągu pierwszych dni w Japonii udało mi się niemal doprowadzić do stanu "na bieżąco", ale później spędziliśmy tydzień na Tahiti bez dostępu do elektryczności, a potem był miesiąc w Australii, gdzie tłukliśmy się po bezdrożach - warunki w najmniejszym stopniu nie sprzyjające pisaniu.
Po powrocie do Polski zaś zapał do pisania trochę opadł. Nowe odcinki nie były już tak wyczekiwane (ponieważ już wróciliśmy do domu i wiadomo było, że nic po drodze nas nie zjadło), a i czasu nie przybyło, bo trzeba było wrócić do pracy.
Dodatkowym elementem spowalniającym powstawanie dziennika był fakt, że dopuki nie był on skończony ciągle jedną nogą staliśmy "w samolocie". Tak naprawdę nie chcieliśmy, żeby ta podróż skończyła się po raz drugi...
Aha, co do właściwego pytania - wyruszyliśmy w październiku 2003 roku, a wróciliśmy w lipcu 2004. Back to top
Gdzie kupiliscie bilet, w jakiej lini i cenie?Bilety podstawowe (Warszawa-Wellington-Warszawa) kupiliśmy w biurze podróży AirClub (www.airclub.pl) i kosztowały nas ok 6 tysięcy złotych za osobę. Lecieliśmy trzema liniami, z Warszawy do Melbourne (przez Wiedeń i Kuala Lumpur) austriackimi liniami Lauda Air, z Melbourne do Wellington Air New Zealand, a w drodze powrotnej, czyli z Nowej Zelandii do USA i Europy, Lufthansa.
Na wycieczkę z NZ do Australli polecieliśmy australijskim Quantasem, a na Tahiti i do Japonii liniami Air Tahiti Nui. Bilet Auckland-Melbourne and Sydney-Auckland kosztował ok 2 tysięcy złotych za osobę. Nowa Zelandia-Japonia-Tahiti-Nowa Zelandia kosztował ok 4 tysięcy za osobę.
Najkrótszy lot, Los Angeles-Las Vegas-Vancouver-Los Angeles kosztował około tysiąca złotych za osobę, a lecieliśmy liniami America West. Back to top
Dziś jest 29.08.2006 co teraz się dzieje w Waszym życiu?Przez rok od powrotu z podróży mieszkaliśmy i pracowaliśmy w Polsce.
Wkrótce jednak "zew Świata" dał o sobie znać i kiedy nadeszła oferta pracy za granicą, która była idealnym krokiem w mojej karierze zawodowej nie zastanawialiśmy się długo.
Rok po powrocie do Polski znowu stanęliśmy na lotnisku Okęcie i ruszyliśmy w kolejną podróż. Tym razem już nie tak zwariowaną i daleką, ale zdecydowanie dłuższą.
Dziś (październik 2006) mieszkamy w Irlandii (w Dublinie), ja pracuję w Dellu, gdzie właśnie zostałem awansowany na coś w rodzaju managera supportu EMC na Europę, Środkowy Wschód i Afrykę, a Ula przechodzi szkolenie z lokalnych przepisów, aby podjąć pracę w księgowości.
Planujemy również powiększyć rodzinę. :-) Back to top
|